Kredyty
Inne
Klient za bankiem?
Polskich emigrantów przybywa, a nasze banki jakoś nie podążają za klientem migrującym po Europie. Nie podążają, więc być może tracą. Rodzą się jednak pomysły, jak na to zaradzić.
Polacy emigrują, a wraz z nimi – ich pieniądze. Polskie banki do emigracji się nie zbierają, nie ma takiej potrzeby. W większości stanowią i tak część międzynarodowych grup. A może z tego są dodatkowe korzyści? Kowalski jedzie do Hamburga czy Paryża, a jego bank mówi – a my tu już jesteśmy, w grupie ceny usług są niższe. Pomarzyć dobra rzecz, ale tak obsługiwany klient ma szanse być znacznie bardziej wierny. Czy z punktu widzenia klienta, coraz bardziej mobilnego, wartością dodaną nie stałaby się możliwość korzystania z konta pojmowanego jako produkt grupy bankowej, a nie pojedynczego banku? To oczywiście kwestia do rozwiązania w skali europejskiej, Polska jest jednak dobrym przykładem możliwych zmian, ze względu na zarobkową emigrację.
Apetyt rośnie
Jest kilka powodów, dla których klient może zacząć w pewnym momencie interesować się czymś w rodzaju konta europejskiego. Po pierwsze – to karty płatnicze. Na stronie internetowej chyba każdego banku wydającego „plastikowy pieniądz” znajduje się zachęta do korzystania z niego - podkreślająca zalety międzynarodowego systemu, w którym funkcjonuje dana karta. Rośnie popularność bankowości internetowej - również reklamowanej jako bankowość dostępna w formule „24/7/365”, i to z dowolnego miejsca, od plaży po góry, bez określenia kraju. Trzeci powód to elektronizacja obrotu. Skoro banki zachęcają do korzystania z form bezgotówkowych, co – jak pisał w lutym „The Economist” – może za 15 lat całkowicie wyeliminować pieniądz gotówkowy, to zrywa się kolejna materialna więź klienta z bankiem. Nawet jeśli korzysta on z oddziału, to oddział jest tylko dodatkowym miejscem dokonywania operacji oraz miejscem porad, a nie miejscem związanym z gotówką. Czwarty powód ma większą wagę. W „Białej księdze” Komisji Europejskiej - omawiającej politykę w dziedzinie usług finansowych na lata 2005-2010 - stwierdzono, że: Niezbędne jest przyjęcie kolejnych środków w celu otwarcia rozdrobnionych rynków detalicznych usług finansowych (...) Rachunek bankowy ma też coraz większe znaczenie dla obywateli, pozwalając im uczestniczyć w rynku i życiu społecznym – zwłaszcza w kontekście korzystania z płatności elektronicznych w obrębie jednolitego obszaru płatniczego. Należy zlikwidować przeszkody charakteryzujące różnego rodzaju rachunki bankowe, zwiększyć wybór dla konsumentów oraz konkurencję pomiędzy dostawcami usług.
Inteligencja ubraniowa
To, w co się ubierasz, jest równie ważne jak staranne wykonywanie powierzonych obowiązków. Trzeba wiedzie, co na jaką okazję założyć. Bo także i umiejętne dobranie stroju świadczy o człowieku.
Co chwila któraś z mniejszych lub większych gwiazd chwali się swoim ilorazem inteligencji. Problem polega jednak w tym, że wartości IQ nie powinno traktować się jako obiektywnej miary. Inteligencję bowiem trudno jest precyzyjnie zdefiniować, a tym bardziej zmierzyć, istnieje zatem mnóstwo kontrowersji wokół tego, co właściwie określają testy IQ, a przede wszystkim, czy rzeczywiście wskazują jakąś obiektywną wartość. Ponadto psychologowie nie wyróżniają już tylko jednego rodzaju inteligencji (najpowszechniejsza definicja kojarzona z inteligencją logiczno-matematyczną mówiła o umiejętności kojarzenia informacji i operacji na symbolach). Są pewni, że mamy do czynienia z różnymi jej odmianami: inteligencją werbalną, wizualno-przestrzenną, muzyczną, interpersonalną, emocjonalną, twórczą. Ja żartem dodałabym jeszcze inteligencję ubraniową. Oznacza to, że bez względu na okoliczności, z którymi przyszło nam się zmierzyć, jesteśmy w stanie się w nich odnaleźć i do nich dostosować.
Ludzie często skarżą się, że nie są pewni, jak ubrać się na poszczególne okazje: spotkania mniej lub bardziej formalne, robocze lub przeciwnie – bardzo oficjalne. Największa niepewność dręczy nas wtedy, kiedy właściwie nie wiadomo, czego się spodziewać. Boimy się, że ubierzemy się zbyt elegancko albo zbyt skromnie. To wahanie pojawia się, kiedy mamy spotkać się z potencjalnym lub aktualnym partnerem biznesowym, klientem lub samym „szefem szefów”. Przyda się więc „inteligencja ubraniowa”, którą na całe szczęście można ćwiczyć. Zresztą w ogólnej definicji inteligencji również spotkamy informację, że jej oznaką jest chociażby umiejętność adaptacji do różnych warunków, a w przypadku inteligencji interpersonalnej mówi się wręcz o prawidłowym odczytywaniu znaczenia sytuacji towarzyskich. I o to właśnie chodzi!
Czy grozi nam kryzys na rynku mieszkaniowym?
Czy grozi nam kryzys na rynku mieszkaniowym? Na razie nic na to nie wskazuje. Wręcz przeciwnie, wiele przemawia za tym, że powinno być lepiej. Jak długo jednak tak będzie?
W sierpniu br. w USA odnotowano, po raz pierwszy od 11 lat, spadek cen na rynku nieruchomości. Czy zatem panujący obecnie w Polsce trend wzrostowy może załamać się w ciągu kilku najbliższych lat? Czy opłacalność długookresowych inwestycji mieszkaniowych spadnie na tyle, że przestanie być zabezpieczeniem przed wzrostem ogólnego poziomu cen?
Impulsem dla kryzysu na rynku nieruchomości może być tzw. wstrząs podażowy lub popytowy silnie oddziałujący na gospodarkę. W jego wyniku zmniejsza się skokowo wartość przedsiębiorstw działających na rynku wewnętrznym – wszak ich kondycja uzależniona jest od zdyskontowanych przyszłych zysków. Podmioty zapożyczone do granic możliwości kredytowych nie mogą w takiej sytuacji zwiększyć zadłużenia, zmniejszają więc inwestycje – również te w nieruchomości – a także, chcąc poprawić swą płynność finansową, wycofują już zainwestowane pieniądze. Początkowo odczuwają to jedynie firmy developerskie i fundusze działające na rynku nieruchomości. Potem jednak także użytkownicy. Przy mało elastycznej podaży (związanej z długim okresem inwestycyjnym na tym rynku), dochodzi do spadku cen wynajmu nieruchomości i ich samych.